👉 Nie lubisz karpia? Wybierz inną rybę, albo cokolwiek innego.
👉 Nie podobają Ci się zwyczaje świąteczne? Stwórz swoje albo spędź święta w szlafroku na kanapie.
👉 Nie dogadujesz się z częścią rodziny, nie czujesz bliskości? Ranią Cię? Nie spędzaj z nimi świąt albo idź na chwilę.
👉 Nie chcesz rozmawiać o tym, dlaczego jeszcze nie masz męża czy dzieci? Nie rozmawiaj, utnij stanowczo temat, bez tłumaczenia się.
Na litość Boską Kobieto!
Nie masz już 5 lat, a ciągle robisz coś, bo inni tak chcą albo „powinno się”.
Nie chcesz gdzieś być – nie bądź.
Ktoś Cię krzywdzi – chroń siebie.
Nie podoba Ci się sposób spędzania świąt – to go zmień.
Ktoś sprawia Ci przykrość – postaw granice.
Męczysz się przy stole słuchając złośliwych uwag – wyjdź.
Nie robisz tego, bo „nie wypada”, bo ktoś oczekuje czegoś innego i będzie zły, bo to „nieładnie”.
A wiesz dlaczego?
Tylko dlatego, że uwierzyłaś w to „powinno się”, nie można, „tak się nie robi”.
Jak ten słoń, który gdy był mały, został przywiązany do palika, a teraz – mimo, że waży 5 ton, nadal wierzy, że nie może się wyrwać…
Zacznij więc wierzyć w coś innego – że możesz, jesteś sprawcą, masz wszystko czego potrzebujesz, żeby budować swoje życie takie, jakie chcesz.
A jeśli chcesz coś dla kogoś zrobić, zrób to z serca.
Bo robienie z powinności zatruwa wszystkich.
Wykorzystaj ten świąteczny czas na czucie – tego, czego naprawdę chcesz i tego, na co się nie zgadzasz.
Na przypominanie sobie, że już nie jesteś małym słonikiem przywiązanym do palika.
Na robienie rzeczy w zgodzie ze sobą.
Możesz iść tam, gdzie chcesz ❤❤❤