To temat rzeka. Temat, o którym trzeba mówić, bo dotyczy wielu z nas. Zatruwa nas, niszczy, uzależnia.

Chcę natomiast podkreślić, że mówię tu o relacji, która rzeczywiście jest dla nas niszcząca. Ostatnio nadużywa się tego określenia i nagle każda relacja, w której się  kłócimy, nie zgadzamy czy mamy kryzys, jest toksyczna.

Będę więc mówić o relacji, która pozbawia nas poczucia własnej wartości, w której jest przemoc fizyczna, psychiczna lub ekonomiczna.

 

Symptomy toksycznej relacji:

  • Wielka huśtawka emocji – od rozpaczy po euforię. Z czasem rozpaczy jest coraz więcej.
  • Twój nastrój zależy od nastroju partnera. Na początku on bywa cudowny dla Ciebie, żeby Cię zmiękczyć, ale potem zaczyna być ciągle niezadowolony, wkurzony, masz poczucie, że ciągle coś źle robisz. A gdy przegnie, znowu na chwilę jest dla Ciebie kochający i miły – żebyś nie uciekła.
  • Twoje poczucie własnej wartości spada na łeb na szyję, czujesz, że jesteś nie dość mądra, ładna, zaradna. Twój partner na początku wbija Ci złośliwe szpileczki, ale potem jest tylko gorzej, słyszysz najgorsze epitety i wyzwiska.
  • Jesteś cały czas napięta i czujna. Nigdy nie wiesz, co Cię czeka, zupełnie brakuje Ci poczucia bezpieczeństwa.
  • Cały czas się starasz zasłużyć na jego miłość i akceptację, ale masz wrażenie, że im bardziej się starasz, tym więcej on żąda od Ciebie, a i tak jest zawsze niezadowolony.
  • Czujesz się tresowana, za każde przewinienie, zachowanie niezgodne z jego oczekiwaniami jesteś karana – milczeniem, odebraniem Ci czegoś ważnego (np. wspólnego wyjścia) albo karze Cię fizycznie.
  • Partner krytykuje Twoje koleżanki, rodzinę, powoli cię od nich odcina. Wie, że bez wsparcia bliskich jesteś jeszcze bardziej bezbronna.
  • Wpędza Cię w poczucie winy, które pięknie na siebie bierzesz. Gdybyś była lepszą żoną, bardziej się starała, była mniej leniwa/gruba/płaczliwa, to wszystko wyglądałoby inaczej, on wtedy mógłby być dobry dla Ciebie. A Ty ciągle go wkurzasz i prowokujesz.
  • Nie masz swoich pieniędzy, musisz zawsze o nie prosić, a gdy jesteś „niegrzeczna” – nie dostajesz ich. Jednocześnie partner robi wszystko, żebyś nie poszła do pracy, podważa Twoje kompetencje, mówi, że jesteś za głupia albo za stara, żeby ktoś Cię zatrudnił.
  • Czujesz się coraz gorzej, przygnębiona, zagubiona, samotna, czasem wolałabyś umrzeć, bo czujesz się jak w klatce, z której nie ma wyjścia.
  • Jesteś popychana, szturchana, szarpana za włosy, bita.
  • Jest Ci gorzej z partnerem niż bez niego.

Przemoc fizyczna jest najłatwiejsza do namierzenia. W związku w tym rada jest prosta, choć nie zawsze łatwa do zrealizowania: Uciekaj, gdzie pieprz rośnie. Chroń siebie i swoje dzieci, jeśli je macie. Nie ma żadnego, ale – bo uderzył mnie pierwszy raz, bo przeprosił. Jak uderzył raz, uderzy i drugi. Trwając w takiej relacji, dajesz przyzwolenie na przemoc. Kropka.

Jeśli jesteś w toksycznej relacji, zawsze najpierw poszukaj wsparcia – rodziny, przyjaciół, terapeuty. Pracuj nad poczuciem własnej wartości i realną oceną sytuacji, którą straciłeś w relacji. Dałaś sobie wmówić, że sama sobie nie poradzisz, że jesteś głupia i do niczego się nie nadajesz. Musisz więc najpierw się wzmocnić, żeby podjąć jakieś działania, coś zdecydować.

Potrzebujesz czasu, żeby spojrzeć na wszystko z dystansu, potrzebujesz detoksu od relacji, bo tkwiąc w niej trudno Ci realnie ocenić sytuację. Jesteś po prostu uzależniona. Nie myl tego z miłością! Jeśli masz możliwość, przeprowadź się na jakiś czas do przyjaciół, rodziców, nie kontaktuj się z nim. Bądź dla siebie dobra, spaceruj, słuchaj muzyki. Staraj się nie myśleć za dużo o Waszej relacji, zrób sobie odwyk. A potem, z dystansu, może korzystając z pomocy przyjaciół czy terapeuty oceń, czy ta relacja ma szansę się odbudować? Czy jest chęć z obu stron, żeby coś zmienić? Może terapia dla par albo terapia dla osób uzależnionych i współuzależnionych, jeśli w grę wchodzi nałóg?

Warunkiem jest, że on naprawdę widzi swój wkład, swoją odpowiedzialność i chce nad sobą pracować. Jeśli obiecuję Ci złote góry, bylebyś tylko wróciła, a nic za tym nie idzie, wszystko jest po staremu – odejdź. Jeśli wszystko jest Twoją winą, bo gdybyś Ty… nie ma w nim cienia refleksji nad sobą, wszystko przerzuca na Ciebie – odejdź, chyba że chcesz być nadal ofiarą.

I pamiętaj – to nie Twój wstyd! Jest wiele kobiet w podobnej sytuacji, są grupy wsparcia, gdzie usłyszysz wiele podobnych historii. Nie chowaj się więc w sytuacji, gdy krzywdzi Cię jeden człowiek, mogą Ci pomóc tylko inni ludzie.